Motywacja

[Motywacja][bleft]

Aplikacje do nauki języków

[Aplikacje][bsummary]

Kursy Językowe Online

[Kursy][twocolumns]

Rozrywka w i o języku obcym

[Zabawne][grids]

Dzieci

[Dzieci][bsummary]

Recenzje

[Recenzje][twocolumns]

Zagraniczny kącik muzyczny

[kącik muzyczny][grids]
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Pimsleur - mity a prawda.



www.pimsleur.com
Pimsleur to jeden z najbardziej popularnych na świecie kursów do nauki języków obcych, obok metody Michel Thomas, cieszący się nieustającym zainteresowaniem od lat. Na czym polega jego fenomen? Czemu zawdzięcza swoją nieprzesadzoną rewelacyjną reputację? Na te i inne pytania postaram się udzielić odpowiedź w poniższym artykule, popierając teorię subiektywnymi odczuciami wynikającymi z przerobienia kilku z omawianych kursów.
    Dr. Paul Pimsleur (ur. 17 Października 1927; zm.11 Czerwca 1976), był jednym z najwybitniejszych lingwistów świata  w zakresie lingwistyki stosowanej. Swoje życie poświęcił nauczaniu języków obcych . Wykładał na kilku uniwersytetach. Więcej o życiorysie można przeczytać w języku angielskim w Wikipedii.
Podczas swoich badań Dr. Pimsleur odkrył, że około 30 minut to czas, w ciągu którego mózg jest najbardziej wydajny. Po jego upływie koncentracja się pogarsza, pojawiają się problemy z kojarzeniem i zapamiętywaniem.
Na podstawie tych kluczowych obserwacji powstał kurs, w którym każda lekcja trwa mniej więcej 20-30 minut.
Efektywność kursu leży w jego realizacji wg. instrukcji, czyli:
  •  codzienna nauka (jest to pierwszy i decydujący punkt)
  •  realizacja kursu w dowolnej porze dnia w miejscu spokojnym, cichym, gdy ani ciało ani umysł nie jest zmęczone,
  • realizacja jednej lekcji dziennie - nie większej ilości- choć dozwolone jest powtarzanie przerobionej lekcji jeśli nie zostało opanowane 80% materiału
  • każdego dnia jedna nowa lekcja, nawet jeśli  uczeń nie opanował 100% materiału lekcji poprzedniej- opanowanie około 80%  upoważnia do przejścia do lekcji kolejnej; kurs jest ułożony w taki sposób, że cały uczony materiał jest powtarzany i rozwijany w lekcjach następujących; nie należy dążyć do przesadnej perfekcji opanowania 100% materiału ponieważ to wstrzymuje przed progresem; podczas realizacji kursu uczeń jest kilkukrotnie zawrócany do samego początku, co umożliwia gruntowną powtórkę i uzupełnienie wszelkich braków.
  • głośne mówienie - uczeń powtarza po lektorze nowe słowa, frazy oraz tłumaczy je z języka kursu (najczęściej angielskiego) na język docelowy, po czym następuje weryfikacja poprawności udzielonej przez ucznia odpowiedzi (pytanie-> odpowiedz ucznia->odpowiedz lektora); nie potrzeba zatrzymywać audio w celu udzielenia odpowiedzi, czas na odpowiedź jest wliczony w czas kursu, w formie ciszy po zadanym pytaniu
Kurs Pimsleur oparty jest na metodzie czynnego udziału - bez bezmyślnego powtarzania, wymaga zaangażowania w formuowanie zdan, kiedy uczeń jest o to proszony, po czym następuje weryfikacja udzielonej odopowiedzi.

Kurs Pimsleur wykorzystuje "Graduated interval recall" (opublikowanym przez Dr. Pimsleura w 1967 roku) - są to odstępy czasu, w których następuje powtórzenie nauczonego materiału.
Wg. obserwacji Dr. Paul'a Pimsleura jego uczniowie po chwili od nauczenia się nowych rzeczy, nie byli w stanie przywołać ich w pamięci. Dr. opracował zatem system powtórek, który przesuwał informację z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej.
Powtórzenia następują po: po 5 sekundach, 25 sekundach, 2 minutach, 10 minutach, 1 godzinie, 5 godzinach, 1 dniu, 5 dniach, 25 dniach, 4 miesiącach, 2 latach.
Każda nowa lekcja składa się z nowych informacji oraz tych już nauczonych. Dlatego kiedy uczeń martwi się, że czegoś nie pamięta po chwili zostaje mile zaskoczony, gdyż kurs wg. systemu powtórek przypomina mu to o czym zapomniał.

Gramatyka jest krótko wyjaśniana przy okazji nowych konstrukcji. Nauka gramatyki odbywa się poprzez powtórzenia całych zdań, struktur - dokładnie w taki sposób w jaki nauczyliśmy się jej jako dzieci.

Słownictwo- najbardziej podstawowe. Kurs uczy komunikacji, radzenia sobie w najczęstszych codziennych sytuacjach. Nawet najbardziej zaawansowany kurs Pimsleura nie uczy ponad 600 słów ( podczas gdy np. w przypadku języka angielskiego 2000 słów pozwala na swobodne rozumienie w 80% )

Kurs jest w formacie audio ponieważ zdecydowana większość uczniów chce i potrzebuje najpierw zdobyć zdolność mówienia i rozumienia.
Dr. Pimsleur twierdził, że nauka za pomocą uszu i aparatu mowy jest bardzo różna od tej wizualnej czytania i pisania. Uważał, że słuch i widzenie nie powinny być mieszane. (Co jest tylko poparciem tezy o NIE oglądaniu filmów w języku docelowym z napisami, ani w języku zrozumiałym dla nas ani w tym samym języku co film)

Nauka poprzez słuchanie uczy prawidłowego akcentu.





Kurs "Pimsleur" nie jest wyłącznie kursem audio.
Jest to kurs kładący nacisk na rozumienie ze słuchu, mówienie i czytanie. Jest do niego dołączona książka z lekcjami czytania oraz plikami audio do każdej z tych lekcji. Czasem audio jest 'doklejone' do normalnych codziennych lekcji, a czasem są to oddzielne lekcje.
Kurs "Pimsleur" jest traktowany jako wstęp do nauki języka. Wielu jest zniechęconych doświadczeniami z językami obcymi, np. nabytymi w szkole. Uważa, że nie ma talentu do poznawania języków obcych, że nie potrafi się nauczyć- co jest absolutną nieprawdą, wynikiem stosowania nieprawidłowych technik nauczania.
Pimsleur umożliwia łatwe i szybkie nabycie umiejętności naturalnego porozumiewania się. Sami twórcy kursu zaznaczają, że po jego zakończeniu należy kontynuować naukę. Czytać książki, korzystać z innych materiałów. Jednakże nabyte bardzo solidne podstawy języka za pomocą metody Pimsleura umożliwiają uczniom radosne i chętne podejście do dalszej nauki. Już rozumieją, potrafią czytać, potrafią się komunikować. Kontynuacja nauki nie jest nieprzyjemnym obowiązkiem, ale radosnym korzystaniem i rozwijaniem tego co już się przyswoiło.

Kursu Pimsleura nie można porównywać z innymi kursami audio. Jest uważany za jeden z najlepszych na świecie. Jest jedyny w swoim rodzaju. Często wymieniany na równi ze znanym już nam Assimilem. Pimsleur polecany jest przez światowej sławy poliglotów.
Przeszukując internet, fora językowe obcojęzyczne bardzo często natrafimy na zalecenia rozpoczęcia nauki języków z Pimsleurem.
Pimsleur jest idealny na początek. Na przełamanie barier, na zaczęcie od kompetnego 0, bądź na pracę nad mówieniem w języku, którego już się uczyliśmy. Pozwala się sprawdzić-ile tak naprawdę potrafimy.

Niemniej jednak Pimsleur dla polskiego ucznia może mieć dwie wady:

  • w aktualnej ofercie brak jest języka polskiego jako języka kursu, choc język polski nie został pominięty całkowicie przez autorów kursu, możliwa jest nauka polskiego po angielsku, ale już nie angielskiego ani zadnego innego języka po polsku. Językiem przewodnim zawsze jest język angielski (po za nieliczna grupa języków, w ktorych można uczyć się angielskiego, jak wspomniane na tej liście brak dedykacji dla polskiego ucznia.. )
  • cena nie należy do najniższych, około 100 euro za poziom (cennik )
Czy warto zapłacić?

Tak i Nie. 

Tak bo jest niezaprzeczalnie rewelacyjny. Nauka niezwykle prosta i przyjemna ( łatwiejsza i przyjemniejsza od Assimila Łatwo i Przyjemnie). Jeżeli ktoś nie jest w stanie przekonać się do nauki przy użyciu podręcznika, łatwiej przyswaja wiedzę ze słuchu to jak najbardziej polecam Pimsleura, bo nie powinien żałować. Kurs jest skuteczny. Producent w razie niezadowolenia zwraca pieniądze. Nie mam wątpliwości, ze każdy będzie z niego zadowolony, ale!! należy być świadomym, że nie jest to kurs do etapu zaawansowanego realnie! Są to mocne podstawy będące wstępem do poznania języka docelowego!
Nie. Jeśli cena jest zbyt wysoka. Mając wystarczającą ilość samozaparcia, motywacji i potrzeby solidnej nauki, spokojnie może zainwestować w znacznie tańszy inny  sprawdzony kurs, wymagający odrobinę więcej wysiłku  jak np. Assimil.
Darmowe lekcje przykładowe można pobrać ze strony Pimsleura - http://www.pimsleur.com/List-of-Languages

Rozwinięcie wpisu pod kątem języka chińśkiego (mandaryńskiego):

Kurs zawiera 500-600 słów oraz kilkaset struktur zdań.

Po 15 lekcjach byłam zbyt zagubiona, aby go kontynuować. Musiałam podeprzeć się podręcznikiem ( w tym przypadku Assimilem). Mówiąc po chińśku muszę mieć w wyobraźni obraz znaku oraz pin yin odpowiadający danemu słowu. Inaczej tony zbyt bardzo mi się mylą. Szczególnie, ze są zmienne w zależności od następujących po sobie tonach.

Nie uważam by w przypadku innych języków należało uzupełniać kurs Pimsleura innymi materiałami. Spokojne zdobycie podstaw to duży sukces. Nie ma powodu by się spieszyć. Warto utrwalić podstawy a następnie rzucić się w głąb języka poprzez czytanie książek, oglądanie filmów czy realizowanie innych podręczników.

W przypadku języka chińskiego własne doświadczenie pozwala mi stwierdzić, że Pimsleura można realizować mając już jakieś podstawy tego języka, albo równolegle realizować inny kurs, który umożliwi naukę pisania i wizualne zapamiętywanie tonów oraz rozpoznawanie znaków. Po przerobieniu 30 lekcji z Assimila do języka chińskiego, dalej wracając do Pimsleura, nie potrafię sobie poradzić. Nie chcę zapamiętać mylnie tonów. Muszę je zobaczyć czarno na białym, żeby mi się wryły w pamięć.  Ze słuchu nie potrafię ich zapamiętać. Nie jestem pewna czy to jak je słysze to wynik zmian tonów.. Dodatkowo, realizując kurs Assimila zauważyłam, że wiele słów które poznałam przy pomocy Pimsleura zapamiętałam błędnie pod względem tonów i wymowy. 
Ale to tylko moja refleksja.. Każdy uczeń jest inny i być może nie napotka na swojej drodze problemów jakie sama napotkałam. Jeśli chodzi o mandaryński to absolutnie polecam metodę Michel Thomas Mandarin Chinese kurs audio. W odróżnieniu od Pimsleura można mu jedynie zarzucić, że bardzo spóźnia się z mówieniem ze zmianą tonów, ale to akurat można przyjąć za plus. Dodatkowo kurs jest z 'nativem' a także przy zaangażowaniu gestów i wyobraźni w celu prawidłowego zapamiętania tonów. Podobnie jak Pimsleur skupia się na zrozumieniu i utrwaleniu struktur i uczy realnie podstawowego słownictwa, niemniej jednak jest możliwość uzupełnienia nauki słownictwa poprzez przerobienie kontynuacji kursu "Vocabulary". Moim faworytem w podejściu do mandaryńskiego jest Michel Thomas a po nim Pimsleur, natomiast w każdym innym języku Pimsleura stawiam na pierwszym miejscu. Tyle słowa subiektywnego, wybór należy do każdego z osobna.

Strona Główna Pimsleura

Michel Thomas - niesamowita metoda nauki języków i postać

18 komentarzy:

  1. Ev - mam nadzieję, że będę kolejną osobą znaną Ci, jako ta zachwycająca się Pimsleurem.
    1) Od trzech tygodni nie tracę zapału - w końcu jestem w stanie w odpowiedniej ilości dawkować sobie przystępną dawkę materiału (uczę się jednocześnie niemieckiego i hiszpańskiego). Staram się iść równo z materiałem, lekcje się częściowo póki co pokrywają, co daje możliwość kolejnej zabawy: zadaję pytanie po hiszpańsku, odpowiadam po niemiecku:)
    2) łączę prawie od początku z assimilem - co prawda tutaj jestem wcześniej, ale próbuję mobilizować się czasowo, żeby choćby 5-10 minut dziennie mieć na powtórzenie ostatniej lekcji
    3) rozszerzam sobie bazę słówek j. angielskiego kursem etutora (może nie jest wybitnie dobry, ale mnie wystarcza)
    4) jak tylko lekko przeorganizuję się życiowo, to chcę jeszcze włączyć do nauki supermemo czy coś w tym stylu do poszerzania słownictwa
    5) to ostatnie ma na celu jak najszybsze dojście do możliwości wzięcia się za książki niemiecko i hiszpańskojęzyczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie podejrzewam, abyś był rozczarowany Pimsleurem.
    Widze, ze bardzo poważnie wziales sie za naukę.
    Korzystasz z bardzo wielu źródeł nauki. Nie gubisz się w nich? Nie pojawia się zmęczenie? Ja ogólnie wole trzymać się jednego góra dwóch kursów, a po ich przerobieniu planuję przejść na książki. Ja bym 1 nie znalazła już czasu na dodatkowe materiały a 2 przerabiam Assimila metodą shadowing i nie chce tej metody niczym rozpraszać.
    Ważne, że mijają tygodnie a Ty się nie zniechęcasz!! Powodzenia! Dzięki za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewelino, dziękuję ci za informacje, nie słyszałam wcześniej o tym.
    Spróbowałam lekcję przykwadową. Ale jak na mój gust, to trochę za wolno. Przez kilka minut słuchać "done" "per" "done" "per" to można się już od razu znudzić. No i co to jest - pół godziny?? Gdyby miałam czas, mogłabym przez całe dni zajmować się językami. Ale pół godziny? To przecież prawie nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko pierwszych kilka lekcji tak wygląda, potem lecą dość szybko z materiałem

      Usuń
  4. :) Ciekawi mnie czy spróbowałaś lekcji przykładowej języka Ci znanego już chociaż trochę czy też zupełnie nowego dla Ciebie?
    Ja nigdy nie odniosłam podobnego wrażenia. To prawda, że lekcje pierwsze są stosunkowo proste, ale to raczej jest ich zaletą, dość szybko jednak zaczynają być bardziej skomplikowane. Ja osobiście nigdy nie narzekałam na tempo, a i tak często mimo, że to tylko pół godziny czegoś nie potrafiłam sobie przypomnieć. Raczej realizując pierwszą lekcję zupełnie nowego dla mnie języka byłam rozentuzjazmowana jak łatwo i przyjemnie poszła nauka. Nigdy nie odniosłam wrażenia nudy.

    Pół godziny piszesz, że to za krótko- tak, dla Ciebie, dla mnie, dla osób zafascynowanych językiem, dla osób którym nauka sprawia przyjemność to za krótko, ale to i tak dobra metoda, którą możemy uzupełnić. Dla zdecydowanej ilości osób, które chcą się nauczyć bez wkładania dużego wysiłku i poświęcania dużej ilości czasu jest to dobry kurs. Nie każdy ma motywacje, nie kazdy lubi naukę w ogóle, a wiele osób potrzebuje nauczyć się języka w stopniu komunikacyjnym.
    Po za tym praca pół godziny dziennie przyniesie lepsze rezultaty niż np 4 godziny raz w tygodniu. Łatwiej się zmotywować.Gdyby to było tak łatwo ludziom zabrać się za naukę to każdy byłby poliglotą. Ale tak nie jest. Pimsleur jest realnie jednym z najlepszych kursów na świecie i to nie tylko moja opinia.
    Dodam jeszcze tylko, że 'uznany' Assimil też skupia się na trwaniu jednej lekcji około 15- 30 minut. To jest cecha odpowiadająca za ich sukces- małymi krokami, codziennie aż do końca : ile osob ma szanse przerobic kurs poswiecajac na nauke 20-30 minut a ile skonczy kurs poswiecajac np.2 godziny dziennie? Nauka języka powinna się odbywać bez pośpiechu, spokojnie a wtedy mamy większe szanse dotrzeć do końca, bo nie nakładamy na siebie presji, nie meczymy sie, a umysł sam w sposób naturalny przyswaja i utrwala nabyta wiedze =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy wpis. Mam tylko pytanie, czy Pimsleura warto stosować, gdy już kiedyś miało się kontakt z językiem? Przed bite 4 licealne lata uczyłem się niemieckiego i chciałbym do niego wrócić. Z Pimsleuerem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj :) To zalezy od Ciebie i od tego jak oceniasz swoja aktualna wiedze z niemieckiego. Po za tym zawsze mozesz dac szanse pimsleurowi, a jak Ci sie nie spodoba to sprobujesz czegos innego :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zacząłem pierwszą 30-minutową lekcję :) "Jadę" trochę na tym, co jeszcze pamiętam z dawnych lat, ale dam szansę temu systemowi, bo pewnie za chwilę przestanę się nudzić. Ciekaw jestem tylko, jak kontynuować naukę po ew. skończeniu Pimsleura. Co masz na myśli pisząc o "mocnych podstawach" języka po skończeniu P.? Byłbym gotów kontynuować naukę sam (finanse i czas nie pozwolą mi na żaden kurs), ale nie wiedziałbym nawet, po podręczniki z której półki zaawansowania sięgać...

    OdpowiedzUsuń
  8. oj ja bym sie na Twoim miejscu jeszcze nie martwila o to z czego uczyc sie pozniej, bo jesli Ci sie spodoba Pimsleur to bedziesz mial zajecie na kolejne conajmniej 3 miesiace :) Po calym kursie Pimselura, pewnie podreczniki sredniozaawansowane byly by trafnym wyborem, ale tak na prawde to po ew. ukonczeniu kursu jak sie udasz do ksiegarni i wezmiesz rozne ksiazki do rak to zobaczysz, ile z tego co w nich jest juz umiesz, a ile z tego jest Ci kompletnie nieznane :) Po za tym kto wie, moze Pimsleur jednak do Ciebie nie trafi i wtedy mimo wszystko wczesniej bedziesz sie rozgladac za jakims podrecznikiem? Ja podrecznikow do niemieckiego wlasciwie nie znam, jedyny kurs jaki przerobilam to wlasnie Pimsleur i Assimil- latwo i przyjemnie do niemieckiego, ktory bardzo mi sie podobal. Ewentuanie moze zajrzyj tez na blogi o niemieckim np. do Agnieszki Drummer, Na bloga o jezyku niemieckim, Germanina(linki w rubryce z prawej strony bloga), mysle, ze oni tez chetnie Ci pomoga jesli chodzi o nauke/samounauke jezyka niemieckiego :) Po za tym mozesz sobie ogladac (teraz albo pozniej) filmy po niemiecku tak dla osluchania i poglebiania wiedzy np. ze strony movie2k.to Ja tam jednak mysle, zebys na razie sie nie martwil o to co pozniej :) Aha i jeszcze dla samoukow kiedys byl rewelacyjny samouczek do jezyka niemieckiego wiedzy powszechnej, byla czesc podstawowa i zaawansowana. Tez swietna ksiazka,ale nie wiem czy jeszcze jest w sprzedazy. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje Poliglotko!
    Piąty wynik na polskim google'u po wpisaniu "pimsleur" to niezły wyczyn :)

    A do tematu - ja mogę się tylko zgodzić, polecać i poprzeć doświadczeniemi, o których poniżej.
    Z pewnych względów zapragnąłem się uczyć japońskiego, a było to kilka lat temu i we Wrocku ciężko było znaleźć jakiś kurs poza uczelniami. Tak byłem nakręcony, że obwieszczałem o swoim zamiarze wszem i wobec, i zgadałem się ze znajomym z US, który kilka lat wcześniej wpadł na podobnie szalony pomysł. Miesiąc później przyszła paczka od Steve'a a w niej kilkanaście nagranych płytek. Początkowo z dystansem zacząłem słuchać/powtarzać nie wiedząc nawet co to Pimsleur i o co biega. Ot, kurs audio. Byłem w szoku, jak gładko i przyjemnie przerabiałem materiał. Oczywiście po paru płytkach zdałem sobie sprawę, że to są absolutne podstawy, ale za to byłem w stanie się tymi podstawami _naprawdę_ posługiwać. Ze 3 miesiące później trafiłem na nieodpłatne lekcje japońskiego, prowadzone przez wolontariuszy (japończyków) z fundacji propagującej kulturę jap. Świetnie się to zgrało z kursem audio, dzięki któremu na kursie konwencjonalnym realizowałem materiał bezproblemowo. Oczywiście jak się pojawiły bardziej zaawansowane konstrukcje i słownictwo to trzeba było się standardowo przyłożyć bo inaczej człek się gubił, ale nad podstawami w ogóle się nie musiałem zastanawiać, mówienie przychodziło samo. Naukę japońskiego po długim czasie zarzuciłem, ale te podstawy pamiętam do dzisiaj.

    Jakiś czas potem wyjechałem na pół roku do Fr, francuskiego oczywiście nie znając. Poznałem tam sporo przyjaciół - francuzów, z którymi gadałem po angielsku i próbowałem po francusku (skutecznie ich do tego namawiałem). Często jak siedzieliśmy w większej grupie i zaczynali gadać między sobą, ja się po prostu wsłuchiwałem. Po pół roku byłem w stanie się całkiem nieźle porozumieć na podstawowym poziomie, w miarę nie-kalecząc wymowy. Moim zdaniem jest to jedyny słuszny i ostateczny ;) sposób nauki języka, a wspominam o tym dlatego, że mam bardzo podobne odczucia na temat sposobu w jaki się uczyłem japońskiego z Pimsleur'a. Efekt też jest podobny - do tej pory umiem się porozumieć (podstawy), mimo, że na co dzień języka nie używam.
    Dla porównania - 3,5 roku klasycznych szkolnych lekcji włoskiego nie pozostawiły po sobie większych śladów, trochę pamiętam, ale próba sklecenia sensownego zdania przypomina rozwiązywanie zadania matematycznego w pamięci. I takie też mam wspomnienia z tych lekcji - zamiast mówić, człek analizował i stosował "wzory", zamiast myśleć nad tym CO powiedzieć, myślał JAK to powiedzieć. Efekt, smutny, był taki że najczęściej milczał, a czasem - jąkał. Rozumiał na 80%, a mówił na 20%. I większość ludzi, która uczyła się języka w szkole pewnie się teraz uśmiecha pod nosem :).
    A gramatyka? Nie ucieknie. Jest zawsze trudna jeśli się nie zna języka i próbuje się jej uczyć "na sucho", najpierw wkuwając regułki a potem dedukując jak tu właściwie coś z tym zrobić.
    A okazuje się szalenie prosta, jeśli się już zna poprawne formy - trzeba wtedy tylko zapamiętać dlaczego tak jest.


    Ożesz, ale naskrobałem..
    To krótko - warto skorzystać z Pimsleur'a, ale ze zdrowym podejściem - jako naukę solidnych podstaw do mówienia. Potem koniecznie kurs, a najlepiej przeprowadzka.
    Jak ktoś się już uczy, a ma problemy z mówieniem (nie może się przełamać, gubi słowa etc.) - to korepetycje z Pimsleur'em obowiązkowe.

    Pozdrówka od człowieka, który z powodu lenia i chronicznego braku czasu prawie się był nauczył czterech języków.

    OdpowiedzUsuń
  10. A jeszcze żeby nie być tak całkiem anonimowym, powyższe pozdrówka śle Maciek

    OdpowiedzUsuń
  11. Maciek - piąty wynik?? a u mnie wyskakuje trzeci :D

    bardzo Ci dziękuję, że podzieliłeś się swoimi doświadczeniami dotyczącymi tego kursu. Nie mam co dodać do Twojego wpisu bo jak widzisz zgadzamy się w kwestii Pimsleura. Jest świetny i warto z niego korzystać. Dzięki jeszcze raz, Twoja opinia na pewno przemówi do innych osób zastanawiających się nad wyborem tego kursu. :)
    Trzymam kciuki za pokonanie lenia i znalezienie czasu na nauke języków! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mogę powiedzieć, że dzięki pimsleurowi zacząłem mówić biegle po hiszpańsku po zaledwie ok 6 miesięcy nauki tego języka. moja historia była taka, że postanowiłem wyjechać na erazmusa praktyki tam gdzie jest ciepło... wybrałem Hiszpanię. ok 2 miesiące przed wyjazdem zacząłem robić kurs... jak przyjechałem do Hiszpanii zaczynał mi się poziom III. Tak gdzie byłem nikt nie gadał po angielsku więc chodziłem cały czas ze słownikiem. Ale najważniejsze wnioski o Pimsleurze:
    1. dzięki takiej metodzie poznaje się absolutne podstawy najczęściej używanych słów.
    2. po około I miesiącu nauki zacząłem (w prawdzie płytko) myśleć w języku hiszpańskim.- jest to najważniejszy przełom w nauce języka.
    3. W praktycznej rozmowie myśli się od razu w danym języku (nie trzeba sobie tłumaczyć w głowie z polskiego na hiszpański
    4. bardzo mocne podstawy gramatyczne. i tak samo nie trzeba odmieniać sobie słów w głowie tylko od razu się wie jaką odmianę użyć.(nawet nowo poznanych słów, których pimsleur nie uczy)
    5. Bardzo dobry akcent hiszpański. Byłem w Andaluzji (tam często ludzie bełkoczą i skracają słowa o literę s. A Hiszpanie z którymi miałem codzienny kontakt mówili, że mam lepszy akcent hiszpański niż większość z nich.
    6. to chyba jest najważniejsze - jak się usłyszy nowe słowo i z kontekstu domyśli się znaczenia to od tego momentu można się już nim w sposób naturalny posługiwać.
    7. samodzielnie musiałem się nauczyć odmian czasowników nieregularych w czasie przeszłym - tego pimsleur nie uczy, a jest to bardzo ważne.
    8 dzięki temu, że uczy się języka ze słuchu to to uwrażliwia ucho i jak pojedzie się do innego kraju, to dużo łatwiej jest się uczyć języka właśnie ze słuchu co jest naturalne.
    9. polecam w 100% nie da się nauczyć więcej obcego jeżyka przez 3 miesiące.

    Apee

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam, Jestem bardzo zachęcona tę metodę i chętnie podsunęłabym ją mojej córce, ALE ... nie znalazłam niegdzie kursu języka angielskiego.Czy jest taki kurs?

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj. Przerabiam kurs, jest moim zdaniem bardzo dobry. Trzymam się zaleceń twórców, mam tylko jedną wątpliwość. Kiedy po którejś lekcji, np. 4. każe się cofnąć do 2. to znaczy, że mam jeszcze raz przerobić 2., 3. i 4. i dopiero jechać dalej czy tylko powtórzyć 2. i dalej od 5.?

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej. Jestem zainteresowana kursem angielskiego z polskim spekerem. Ale nigdzie nie moge znalesc ... POMOCY

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa jestem opinii profesjonalistki o tych poradach : http://www.portalmaturzysty.pl/poradniki/noworoczne-postanowienie-nauczyc-sie-wreszcie-jezyka-obcego,2351,2.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest to kurs do słuchnia i powtarzania, ale jak czegoś nie zrozumiem, czy te teksty/dialogi są gdzieś zapisane ?

    OdpowiedzUsuń