Motywacja

[Motywacja][bleft]

Aplikacje do nauki języków

[Aplikacje][bsummary]

Kursy Językowe Online

[Kursy][twocolumns]

Rozrywka w i o języku obcym

[Zabawne][grids]

Dzieci

[Dzieci][bsummary]

Recenzje

[Recenzje][twocolumns]

Zagraniczny kącik muzyczny

[kącik muzyczny][grids]
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Dzieci kilkujęzyczne

Dzieci kilkujęzyczne, czyli dzieci posiadające więcej jak jeden język naturalny.

Dziećmi kilkujęzycznymi są głównie dzieci małżeństw mieszanych ( każdy z małżonków jest innej narodowości ) lub dzieci małżeństw odmiennej narodowości od tej, w którego kraju żyją.

Nauka u dzieci w każdym z wyżej wymienionych przypadków przebiega podobnie. Dziecko od urodzenia słyszy dwa bądź więcej języków i przyjmuje je w sposób naturalny.

W małżeństwie mieszanym, każde z małżonków mówi do dzieci w swoim języku. Jeśli taka para żyje w kraju obcym dla obojga, dziecko dodatkowo 'przyjmuje' od otoczenia jeszcze jeden język.

Jeśli oboje małżonków jest tej samej narodowości i żyje w obcym kraju, wtedy najczęściej w domu mówią w swoim języku, stąd dziecko go zna, a z otoczenia nabywa drugi.

Druga sytuacja wydaje mi się być szalenie łatwiejsza dla rodziców i edukacji ich dzieci. Rodzice między sobą
mówią w jednym języku a po za domem w drugim. Dziecko w dość prosty sposób nabywa umiejętność mówienia w dwóch językach.
Bardzo rzadko zdarza się, że dzieci np. polskiej pary mieszkającej za granicą nie znają języka polskiego, chociaż niestety czasem się tak dzieje.. Jest to jednakże wina wyłącznie rodziców, którzy celowo nie używają swojego własnego języka. Jest to też niewątpliwym wyrządzeniem krzywdy swoim dzieciom.

Pierwsza opisana sytuacja jest dużo trudniejsza w realizacji. Znam kilka takich par- np. francusko-grecka, gdzie pierwsze dziecko zna język francuski, grecki i angielski, a już drugie ich dziecko tylko grecki.
Z czego to wynika? Opiszę to na moim przykładzie.
Po wyjściu za mąż za greka, długo nie znałam języka greckiego. Między sobą rozmawialiśmy głównie po angielsku. Urodziła się pierwsza córka. Mówiłam do niej po polsku, do męża po angielsku, mąż do córki po grecku. Kiedy urodziłam drugą córkę - mówiłam do męża już w większości po grecku, po angielsku bardzo rzadko. Będąc w domu zaczęłam nieświadomie mówić do dzieci w języku greckim. Obecnie mieszkając w Grecji, będąc żoną greka, będąc otoczona grekami oczywistym jest, że używam przez większość czasu języka greckiego. Moja starsza córka rozumie po polsku, zna słowa polskie i greckie ale mówiąc wybiera greckie dlatego, że rozumie ją otoczenie. Mówiąc coś po polsku nikt po za mną nie wie o co jej chodzi.
Jest to bardzo trudna sytuacja. Przytoczona para francusko -grecka przeszła przez ten etap. Pierwsze dziecko urodziło się gdy ona- francuzka nie znała jeszcze greckiego, drugie dziecko z kolei przyszło na świat gdy już greke opanowała bardzo dobrze i posługiwała się na codzień już tylko nią.
Zdecydowanie trudniej jest uczynić dziecko dwujęzycznym samodzielnie. Nie jest to jednak niemożliwe. Wymaga to dużo cierpliwości, siły. Ale na końcu trzeba pamiętać, żeby się nie poddawać bo to niepowtarzalna okazja dla naszych dzieci.

Były pary mieszane, były pary mieszkające w obcym kraju.. a co z dziećmi kilkujęzycznymi polaków mieszkających w Polsce? Da się czy nie?
Oczywiście, że tak. Wystarczy, że jedno z rodziców zna bardzo dobrze język obcy.
Jak zatem zabrać się za czynienie naszych dzieci kilkujęzycznymi?
Najlepiej chodzić na plac zabaw i zaprzyjaźnić nasze dziecko z dzieckiem innej narodowości posługującym się swoim własnym językiem. Udowodnione zostało, że małe dziecko jeśli przez mniej więcej pół roku będzie bawić się w piaskownicy z dzieckiem władającym innym językiem, od niego nauczy się mówić.
Ale niekoniecznie jest to łatwe do realizacji. Wróćmy zatem do rodzica, który zna język obcy. Co mianowicie rodzic ma robić?
Wg. badań bbc najlepszą metodą jest wypowiadanie w tym samym czasie zdań w jednym a następnie w drugim języku, dla przykładu- wołając swoje dziecko powiemy - "chodź tu!" po czym powiemy dokładnie to samo sformuowanie tyle, że w innym języku, np po hiszp. "!Ven aca!". Pokazując każdy przedmiot podajemy dwie nazwy razem - "chleb, el pan". Wszystko co tłumaczymy dzieciom, najpierw mówimy w jednym a następnie w drugim języku. Dziecko wtedy przyjmuje równocześnie oba języki i nie ma żadnych wątpliwości, jest nawet mniej zagubione niż podczas mieszkania w obcym kraju gdzie z każdej strony wołają do niego w innym języku.

Niedawno podjęłam plan 'hispanizacji' mojej rodziny. Dzieci i męża. Muszę stwierdzić, że rdzięki tej metodzie sama częściej mówię po polsku, bo niejako pilnuję się aby mówić po polsku a następnie po hiszpańsku, tak nie wymyka mi się mimowolnie grecki. Moje dzieci nie miały najmniejszego problemu z wprowadzeniem jeszcze jednego języka. Moja starsza córka ( młodsza jeszcze nie mówi, starsza zresztą też jeszcze niedoskonale, ale jest to normalne, że dzieci kilkujęzyczne opóźniają się z mową )od pierwszej chwili zaczęła powtarzać hiszpańskie słowa i natychmiast przyjęła ich znaczenie. Jeśli wytrwam w tym eksperymencie to odbędzie się to z korzyścią nie tylko dla mojej rodziny, ale również dla mnie, bo to czego uczyłam się bardzo długo będę w stanie w życiu codziennym płynnie używać.
Tak na dobrą sprawę tę bezbolesną metodę możemy zastosować również na dorosłych. Po prostu mówić coś po polsku a później powtarzać to samo zdanie w innym języku. Nie powtarzać w kółko, powiedzieć raz. Nie prosić, żeby osoba powtórzyła. Po prostu samemu mówić i z czasem przyczynimy się przeniesienia naszej znajomości języka na drugą osobę. Ta metoda wymaga jednak wiele cierpliwości i samozaparcia.
Warto jednak wykorzystać ją w edukacji naszych dzieci.  Łatwość z jaką uczą się do 7 roku życia jest dla nas dorosłych niepojęta. Dziecko do 7 roku życia może przyjąć absolutnie wszystko. Jeśli w tym okresie wykształtujemy mózg dziecka, wtedy później w życiu będzie łatwiej i szybciej przyswajać wszelkiego rodzaju informacje. Po 7 roku życia nigdy więcej nie będzie już takiej możliwości.

6 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł. Ja tu widzę totalną językową rozpustę 8D Aż żałuję, że nie jestem Twoim dzieckiem... ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. :D to tylko tak ladnie brzmi, w rzeczywistosci jest to bardzo trudne do realizacji, czasem sie po prostu nie chce, jest sie zbyt zmeczonym na dwujezykowa rozmowe.. w ogole sama nie wiem co z moimi dziecmi bedzie.. kiedy slucham radia chinskiego corka tez wylapuje slowa i powtarza, w domu slychac tez niemiecki itd... mam nadzieje, ze uda mi sie nauczyc moich dzieci jezyka polskiego.. grecki i tak opanuja, a od polskiego maja tylko mnie, cala reszta jest mniej wazna, jak sie uda je nauczyc wiecej jezykow to fajnie, jesli nie, trudno, bede je edukowac jak podrosna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy pomysl z tym mowieniem do dziecka jednoczesnie w dwoch jezykach. Ale obawiam sie, ze przyniosloby to nieprzewidziany skutek w postaci mieszania przez dzieci dwoch jezykow, np. "Daj mi el pan".

    ps. po raz pierwszy czytalam ten blog, trafilam tu szukajac informacji o metodzie Pimsleura, ktora sama stosowalam. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj :) To o czym piszesz wydarza sie u dzieci kilujezycznych, ale tylko na poczatku. Naukowcy twierdza, ze dla mozgu to zaden problem, dziecko bardzo szybko zaczyna rozrozniac jezyki i przestaje je miedzy soba mieszac. Nie szkodzi, ze z poczatku przez jakis czas dziecko mowi mieszanka jezykowa. Moje dzieci wlasnie tak mowia. W greckie zdania wklejaja polskie slowa i w polskie zdania greckie slowka. U starszej coreczki ta tendencja zaczyna sie zmniejszac ( ma 3 i pol roczku) Teraz jest juz wieksza i kiedy chce np. wody to do babci mowi po grecku(babcia polskiego nie zna), a do mnie mowi po polsku. Wczesniej tak nie bylo. Teraz juz jednak duzo wiecej rozumie. Dzieci kilkujezyczne opozniaja sie z mowieniem, z poczatku sa 'w tyl' z mowieniem w stosunku do swoich rowiesnikow, jednakze w okolicahc 3-4 roku ( o ile dobrze pamietam) dziecko dwujezyczne blyskawicznie dogania rowiesnikow i znajduje sie na tym samym poziomie. Mimo, dluzszego startu w mowienie, dziecko zna dwa jezyki, a rowiesnicy mimo, ze szybciej zaczeli mowic, wcale nie znaja lepiej swojego jezyka, a i znaja tylko jeden. :) Wiec ten problem o ktorym piszesz to zaden problem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ojcem trójki (7, 3 i 0.4) - wszystkie wychowuję dwujęzycznie, z angielskim jako drugim językiem. Stosujemy metodę jeden rodzic-jeden język (OPOL - one parent-one language). Code-mixing (mieszanie języków) występuje we wczesnym stadium gdy dziecko dopiero chłonie słownictwo, i często zdarza się, że wie już że pomarańczowy kulisty owoc to 'orange', ale nie wie, że to także 'pomarańcza' - stąd zdania typu: 'Daj mi orange'. To niemalże podręcznikowe zachowanie - z czasem tego typu mieszanie zaniknie, aby znów po czasie powrócić w formie zamierzonej - np. po to aby osoby postronne nie wiedziały o czym rozmawia dziecko z rodzicem. Tysiące, ba miliony rodzin mieszanych wie o czym mowa, a ostatnimi czasy również tysiące rodzin monogamicznych językowo (i kulturowo), które wiedzą, że dwujęzyczność to nie tylko sprawa językowa...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dziecko wychowuje sie rowniez sluchajac w domu 3 jezykow: polski, niemiecki i hiszpanski (niania, ktora mieszka z nami pochodzi z Hiszpani). Dodatkowo idzie od wrzesnia do zlobka dwujezycznego (niemiecki+ angielski.)Sama znam biegle kilka jezykow ale uwazam, ze powinno stosowac sie zasade jedna osoba-jeden jezyk.

    OdpowiedzUsuń