fot. Ev Mylonaki

Wielojęzyczne dzieci.


  Wielu rodziców marzy by ich pociechy od niemowalaka przyswoiły naturalnie dwa, a czasem nawet trzy języki. Aby nie musiały zmagać się z nauką w szkole. Żeby po prostu bez wysiłku je już umiały. 
Jaki jest na to sposób? Jak sprawić by dziecko realnie nauczyło się naturalnie dwóch/ więcej języków? Jaki wiek jest do tego odpowiedni?

Odpowiedź na pytanie 'jak' dziecko powinno przyswoić język jest różna dla różnych sytuacji.
To nigdy nie jest łatwe. To ciężka praca wymagająca cierpliwości i wytrwałości ze strony rodzica.

Artykuł "Wielojęzyczne dzieci" ukazał się 01.09.2012 roku. Jest tematem cieszącym się nieustannym zainteresowaniem. Dlatego został uzupełniony i przeredagowany. Zapraszam do lektury i dyskusji w komentarzach. Wielojęzyczni rodzice trzymajmy się razem!




Małżeństwa mieszane


Prawdopodobnie zdecydowaną większość osób dwujęzycznych stanowią dzieci, których rodzice są różnych narodowości. 


Główną zasadą jest by każdy z rodziców mówił do dziecka wyłącznie w swoim języku. Wtedy dziecko przypisuje konkretny język rodzicowi. Rozmawianie z nim w tym wlasnie języku jest dla niego naturalne. Kiedy zatem mama, która od zawsze mówi do malca po polsku, nagle zwraca się do niego w innym języku to wydaje się to dziecku nienaturalne. 
Oboje rodziców powinno od początku mówić do dziecka we własnych językach. Te znają najlepiej, najswobodniej i to właśnie niemal wyłącznie język ojczysty niesie tak ważne treści z serca, których przekazu nie odda żaden język obcy.


Życie w kraju obcym


1. Gdy małżeństwo zamieszkuje kraj jednego z małżonków, język drugiego z rodziców jest językiem 'mniejszości'. Przekazanie dziecku tego języka dziecku staje się nie lada wyzwaniem. Rodzic powinien się zwracać do dziecka tylko w swoim języku od samego początku. Dlatego, ze często jest jedyną osobą, która zapewnia dziecku kontakt z językiem mniejszości
Taki rodzic powinien rozmawiać z dzieckiem w swoim języku w każdej sytuacji i miejscu, aby jak najlepiej rozwinąć słownictwo i swobodę posługiwania się językiem przez malca. Nawet w otoczeniu osób języka większości, które nie rozumieją języka mniejszości, rodzic dalej powinien do dziecka mówić w języku mniejszości, a przez grzeczność po wypowiedzeniu się do dziecka przetłumaczyć reszcie co zostało powiedziane. Nie powinno być tak, że w otoczeniu innych, w gronie rodziny, przyjaciół, w miejscach publicznych, wsród mniej lub bardziej nieznajomych, mama/tata zwraca się do dziecka w języku większosći bo dziecko przecież ten język też rozumie.
Z reguły z początku mówienie w języku mniejszości wśród innych jest wstydliwe dla rodzica, ale zazwyczaj po kilku zaledwie tygodniach rodzic przestaje na to zwracać uwagę i przyzwyczaja się do tego trybu życia. 

2. Gdy małżeństwo zamieszkuje w kraju obcym dla obojga wtedy dziecko dodatkowo jako 'bonus' naturalnie przyswaja także trzeci język, lub drugi jeśli oboje rodziców jest tej samej narodowości.
W takim wypadku rodzice powinni mówić do dziecka we własnych językach i nie uczyć go języka kraju, w którym mieszkają, bowiem dziecko bardzo szybko się go nauczy rozpoczynając swoją edukację szkolną.

Rodziny jednej narodowości zamieszkujące w kraju ojczystym


Fakt zamieszkania w kraju ojczystym dla obojga rodziców nie przekreśla szans ich dzieci na bycie kilkujęzycznymi.

Tak się oczywiście nie stanie jeśli dzieci od małego będą uczęszczać na tradycyjne lekcje nauki języka, bo nie o to w tym chodzi. Godzina czy dwie na tydzień, lekcji w 'formie szkolnej' to za mało.
Pociecha powinna przyswoić język a nie uczyć sie go na lekcjach, by uznać go za naturalny.

Zalecane jest by każdy z rodziców, nawet jeżeli świetnie zna inny język obcy mówił do dziecka w swoim języku ojczystym. Mimo wszystko 'przesłanie z serca' nie popłynie na tyle wyraźnie w innych językach po za swoim własnym. Ale jak najbardziej pomimo zwracania się do dziecka po polsku, rodzic może a nawet powinien mówić do dziecka także w innym języku. 

By dziecko przyswoiło naturalnie język potrzebuje styczności z nim stanawiącej conajmniej 20% jego czasu dziennego, w którym nie śpi, czyli conajmniej około 16 godzin tygodniowo.

Tego kontaktu nie może stanowić tylko osłuchiwanie się, tj. oglądanie bajek, filmów. W ten sposób dziecko się nie nauczy. Ono potrzebuje aktywnego kontaktu z tym językiem, gdy wymaga się od niego uczestnictwa w nim. 
Osłuchiwanie się wprawdzie nie nauczy pociechy języka, ale nie zostanie dla niej bez znaczenia. Jeżeli w przyszłości dziecko będzie chcieć się go uczyć to przyjdzie mu to z dużo większą łatwością.

 W przypadku gdy dwoje różnojęzycznych rodziców pomiędzy sobą rozmawia po angielsku, ale do dziecka zwraca się we własnych językach,  dziecko uczy się dwóch języków, ale nie języka angielskiego, bo nie bierze w nim udziału. Natomiast jeśli zacznie się go uczyć później w życiu to łatwo mu to przyjdzie.

Dobrym pomysłem jest zatrudnienie obocojęzycznej niani, albo au pair. Wartościowym rozwiązaniem jest też obcojęzyczny żłobek/ przedszkole oraz/i być może dalsza edukacja w obcojęzycznych szkołach, gimnazjach i liceach.

Gdy jeden z rodziców zna dobrze język obcy...


...może spotkać się z opinią - nie mieszaj dziecku w głowie, bo sam nie znasz świetnie języka, robisz błędy i nie masz akcentu jak native- błąd! Jak najbardziej rodzic powinien mówić do dziecka w innym języku.

Jeżeli uważa, że ma duże braki gramatyczne i obawia się błędów, wtedy powinien zacząć od czytania dziecku z książek. Wymowę nowych słów zawsze powinien sprawdzać, ale nie bać się błędnego akcentu.

Udowodniono, że akcent człowieka kształtuje się w zależności od jego otoczenia, co oznacza, że młoda osoba anglojęzyczna jadąc do innego kraju angojęzycznego jest w stanie przejąć akcent charakterystyczny dla tamtego regionu. Wszystko zależy od indywidualnych preferencji i wyborów takiej osoby. Ma ona zdolność zmiany i ukształtowania akcentu. Najbardziej 'plastyczna' w tym względzie jest do 20 roku życia. Zatem nie ma o co się martwić, dziecko uzupełni i zweryfikuje wiedzę.


Powinno się do dziecka mówić o stałych porach dnia, przypisując język do wydarzeń, np. w drodze do szkoły mówimy zawsze po angielsku, na spacerze, czy przed snem, albo po prostu zawsze w samochodzie itd. Kwestia wyobrazni rodzica. Chodzi o to, że dobrze robi dziecku skojarzenie konkretnych wydarzeń z językiem, zaprogramowaniem. 


Do jakiego wieku można naturalnie przyswoić język?


Wg. naukowców do 10 roku życia. Związane jest to z kształtowaniem aparatu mowy i mózgu.


Kiedy można rozpocząć czynienie dziecka wielojęzycznym? Czy może jest już za późno?

Najlepszym momentem jest moment narodzin dziecka, a nawet jeszcze gdy znajduje się ono w brzuszku mamy. Jeżeli ten moment przegapimy to generalnie uważa się że do rozpoczęcia edukacji szkolnej powinien zacząć się proces akwizycji języka.

W przypadku gdy dwoje obcojęzycznych rodziców mieszka w jeszcze innym kraju, zaleca się im nie uczyć pociechy języka większości.  Dziecko nauczy się go po pójściu do żłobka/przedszkola. Dlatego można uznać, że wiek 3-4 lat jest już późnym, ale jeszcze odpowiednim momentem. Później z każdym kolejnym rokiem będzie to trudniejsze i bardziej odczuwalne dla dziecka. Mniej naturalne.

Pamiętaj


Trzeba pamiętać, że bez względu na nasze chęci i plany wobec dzieci, te są indywidualnościami, które mają własne preferencje. Może się zdarzyć, że dziecko w którymś momencie po prostu odmówi posługiwania się jednym z języków naturalnych. Może to wynikać ze wstydu przed znajomymi, niechęci spowodowanej innymi czynnikami, np. nieindywidualizowaniem się z daną narodowością itd. Dlatego nie warto dzieci w takim przypadku namawiać, to są odrębne istnienia, które mają własne spojrzenie na świat. Nie muszą się z nami rodzicami zgadzać. To co wydaje się nam  dla nich najlepsze, nie musi w rzeczywistości takim być dla nich samych. 

Problemy z wielojęzycznością


Jednym ze skutków ubocznych wielojęzyczności u dzieci bywa opóźnienie w mowie. Zdarza się, że dzieci w porównaniu do rówieśników jednojęzycznych są za nimi w tyle. Nie jest to niepokojące zjawisko. To naturalna część całego procesu. Dość szybko poziom się wyrównuje. Zazwyczaj po rozpoczęciu edukacji przedszkolnej.


Kiedy się niepokoić?


Gdy zaobserwujemy wszelkie powody do niepokoju. Nie ma tu reguły. Należy zaufać instynktowi.
Własne doświadczenie nauczyło mnie, że powodem opóźnienia w mowie może być choćby niedosłuch. 
Nasza córka nie słyszała dobrze. Rodzina i lekarze pierwszego kontaktu twierdzili, że to wynik właśnie wielojęzyczności. Upierałam się, że nie jest to przyczyną bo widziałam, że dziecko nie słyszy dobrze, a nie np. nie przywiązuje uwagi czy jest wielojęzyczne. Specjalistyczne badania potwierdziły tą tezę  i córka poddała się zabiegowi. Tylko dzięki intuicji i uporowi zdąrzyliśmy z zabiegiem zanim doszło do trwałego uszkodzenia słuchu u mojego dziecka.

Także rodzicu zasięgnij porady specjalisty jeśli coś odbiera Ci spokój. Może to mieć związek ze zdroweim pociechy.


Doświadczenia własne


Moje dzieci są aktualnie w wieku 7, 6 i 2,5 roku. Czyli jest to ostatni dzwonek dla nich, aby naturalnie przyswoić inne języki po za greką. Od kołyski słyszą najrózniejsze języki, i w związku z tym są przyzwyczajone do różnorodności językowej.

Być może już wiesz, że mieszkam na obczyźnie, a mąż jest innej narodowości.

Od początku borykam się z polskojęzycznością pociech.
Zaczęło mnie martwić, że być może moje dzieci nie nauczą się polskiego już nigdy, i czy  jest za późno by jeszcze to zmienić. W trakcie poszukiwań odpowiedzi trafiłam na fantastyczną stronę http://www.bilingualreaders.com/  , po przeczytaniu której napisałam ten wpis. Jeżeli interesują Cię dalsze informacje dotyczące dwujęzyczności i wielojęzyczności to odsyłam do fachowców, na wspomnianą stronę.

Dla moich dzieci jest naturalne, że wszyscy do okoła mówią po grecku, a mama mówi w wielu różnych dziwnych językach. Są otwarte na języki obce. Ich obecność w życiu jest dla nich naturalna i na razie nie buntują się przeciwko tej mnogości i różnorodności. Gdy spotykają obcokrajowca to natychmiast chłoną obce słowa i zwroty. Nie dziwi ich odmienność językowa, ani różnice wyglądu np. pomiędzy grekiem czy chińczykiem. Co mnie cieszy, bo wyrastają w szacunku dla odmienności kulturowej. 

Jest to wpis z 2012 roku. Wtedy ukazały się pod nim komentarze m.in. zakładające, że moje dzieci nauczą się jedynie języka greckiego, a po reszcie eksperymentów językowych, które dzieciakom fundowałam nie zostanie żaden ślad.

Nie do końca okazało się to prawdą.

Faktycznie język polski to główny problem. Walczymy. Z pewnością daleko córkom do poziomu polskich rówieśników, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Język polski jest obecny w domu, dzięki materiałom o których piszę  na blogu. Oglądamy często polską telewizję. Uczymy się w wirtualnej szkole. Mamy lepsze i gorsze momenty, ale dziewczyny szczególnie ostatnio same dojrzały do chęci nauki polskiego. To one mnie proszą o polski a nie jak było wcześniej ja je. Oczywiście często buntują się przeciw niegreckim wersjom językowym bajek i filmów, ale ugodowo akceptują te wyjście, bo jedyny wybór jaki mają to film po polsku albo wcale.

Język angielski mają w szkole i dobrze im idzie nauka.

Starsza córka z powodu drobnego niedosłuchu nadrabia dopiero zaległości językowe i jest bardziej nieśmiała w tym temacie. Ale sama z własnego wyboru często ogląda w językach obcych. Wybiera jednak najczęściej język grecki. Choć to właśnie ona interesuje się i nalega na język polski co raz częściej.

Młodsza często zgaduje mnie po rosyjsku, portugalsku, angielsku i w  wielu innych językach, których czasem nie potrafię nawet zidentyfikować.. Sądzę, że wynika to z osłuchania od młodości z bogactwem językowym. Ogląda na YouTube bajki bez różnicy na to czy język zna czy nie. Zawsze tylko pyta "co to za język", po czym w najmniej oczekiwanych momentach mówi w języku obcym i objaśnia co dany zwrot oznacza. Co jest zadziwiające i fascynujące. Bo jedyna styczność z tymi językami ogranicza się do wyłącznie oglądania bajek jej wyboru.
Oczywiście tu też nie mówimy o płynności językowej, ale o ciekawości, która nabiera pędu.

Synek. To ponownie bolesna dla mnie językowo historia.
Od narodzin byłam zdeterminowana i mówiłam do niego wyłącznie po polsku. Doszło do tego, że tata i siostry musiały zwracać się do malca po polsku bo inaczej nie rozumiał, bądź odmawiał reagować.
W stosunku do greckich rówieśników opóźnił się bardzo w mowie, jak na wielojęzyczne dziecko przystało. Mniej więcej dwa miesiące temu zaczął wypowiadać wszystko co słyszy. Odmienia poprawnie "moje, twoje, Ty , ja, mnie , Tobie". Ale w tym nagłym pędzie zaczął pochłaniać greckość szybciej niż się tego spodziewałam i chyba po prostu nie nadążam już za nim.. Dalej mówię do niego po polsku, ale on właśnie wybrał jako pierwszy język komunikacji.. język grecki. Co jest dla mnie osobistym rozczarowaniem. Dalej wszystko po polsku rozumie i powtarza, ale wybiera próbę komunikacji po grecku w pierwszej kolejności. Mam nadzieje, że zrozumie jeszcze że z mamą po grecku nie pogada i przestanie w tym temacie nalegać..

"Co to znaczy?" i "Jak to powiedzieć po xxx" to czysto statystycznie najczęstsze zwroty w naszym domu. No może po za " nieee...!", "zostaw", "przestań" ;) Ale czegoż innego oczekiwać od małych dzieci? 

A jak wasze pociechy i plany ich dotyczące? Podołaliście nauczyć ich dwóch języków? Jak to u Was wygląda. Czy macie problemy z tą drogą edukacji? Czy zamierzacie uczyć od kołyski więcej niż jednego języka? Podzielcie się waszymi doświadczeniami i opiniami. Pomóżmy sobie wzajemnie w tym trudnym procesie. :)

Konkurs nadciąga, a w nim do wygrania fajne materiały do nauki języków! Nie zapomnij mnie odzwiedzać, by nie przegapić tej okazji! 


Wpisy powiązane tematycznie:

Sposób na kryzys w motywacji