W komentarzu do poprzedniego wpisu Natalia poruszyła ciekawe zagadnienie nauki dwóch języków równocześnie. Czy można uczyć się dwóch języków naraz? Jak to robić, w przypadku gdy naprawdę zależy nam na nauce tylko jednego języka, ale potrzebujemy umieć również jeszcze inny?

Wiele osób, bez względu na motywy nauki wybranych przez siebie języków, stosuje metodę równorzędności. Stara się traktować oba języki w sposób identyczny, przeznacza na ich naukę taka samą ilość czasu, uczy się z bliźniaczych podręczników i kursów, korzysta z tych samych metod nauki. To nie jest zły pomysł, o ile komuś odpowiada. Taka praktyka może jednak kryć niebezpieczeństwo znudzenia i znużenia. Jeżeli opcja Dwujęzycznych podręczników nie jest dla nas, warto wtedy ustanowić hierarchię ważności poznawanych języków.
 
Rzadko się zdarza by nasz prawdziwy stosunek do obu języków był identyczny. Dlatego też nie ma powodu zmuszać się do takiego samego sposobu uczenia się ich. Zazwyczaj jeden język interesuje nas bardziej niż drugi. Osobiste motywy decydują, że nie zależy nam w równym stopniu na poznaniu obu.
Język pierwszy nierzadko jest językiem, który nas fascynuje, zaś język drugi, językiem którego chęć nauki jest racjonalna - po prostu dobrze by było ten język znać. Domyślam się, że tak jak w przypadku Natalii, dla większości tym drugim językiem jest język angielski. Czasy, w których żyjemy niemal obligują nas do jego znajomości. Nie pałamy do niego miłością ale i tak decydujemy się na naukę (interesująca nauka angielskiego Learning humorystycznie English... BBC Learning English ). Jak w takim przypadku pogodzić naukę dwóch języków?

Proponuję chwilę refleksji. Zastanowienie nad dokonanym wyborem języków. Czemu wybraliśmy właśnie te języki? Jak bardzo są nam potrzebne i jaki jest nasz osobisty stosunek do nich?
Nawet jeśli wydawało się nam, że w obu językach jesteśmy tak samo zakochani, co nie zdarza się często, to i tak po chwili dłuższego zastanowienia znajdziemy zwycięzcę.
Nie zachęcam do identycznego podejścia do obu języków, zachęcam do dokonania wyboru, nadania jednemu językowi priorytetu i postawienia drugiego w cieniu. 

Ze zwycięzcą będziemy spędzać więcej czasu. Należy popracować nad odnalezieniem metody, która najlepiej sprawdzi się przy jego nauce. Tak by nie wkradała się frustracja, znużenie, zmęczenie, czyli by nie tracić łatwo motywacji, co  może wpłynąć na zaniechanie nauki w ogóle. (patrz Pułapka motywacyjno-możliwościowa, czyli granica motywacji i ocena własnych możliwości)
Kiedy już odnosząc się do naszych indywidualnych predyspozycji wypracujemy sobie zdrową relację z  językiem pierwszym, zachęcam do wypracowania bardziej ograniczonego związku z językiem drugim.

Bardziej ograniczonym czyli jakim? W chwili ustanowienia go 'mniej ważnym' od języka pierwszego odcinamy częśc presji. Będąc odrobinę mniej ważnym nasz stosunek do niego będzie luźniejszy- mniej stresu dla nas, niższe oczekiwania.
Na początek sprawdzi się dzienny kontakt w ilości około 20 minut. Jeżeli uczymy się drugiego języka z powodów praktycznych, nasze podejście do niego musi być szczególnie ostrożne, gdyż jest to delikatna relacja.
Można sobie wyznaczyć np. plan tygodniowy nauki, w którym zawrzemy realizację jakiegoś kursu, przedzieloną elementami odbudowującymi motywację, bądź tylko realizację kursu, którą będziemy naginać, wg. naszego dziennego samopoczucia, chęci, poziomu koncentracji.
Np. mozna sobie ustalic, ze pierwszego i drugiego dnia będziemy realizować podręcznik, trzeciego posłuchamy tylko audycji radiowej, czwartego znowu podręcznik, piątego obejrzymy odcinek serialu czy film, szóstego zajrzymy do gramatyki, a siódmego np. zrobimy sobie wolne od nauki.

Język pierwszy niech ma przewagę w naszym życiu a język drugi niech po prostu będzie dodatkiem,  wolniejsze postępy w nim nie powinny nam przeszkadzać, on nie jest naszym priorytetem!

Czemu tak? Człowiek to nie robot i potrzebuje skupić się na jednym, głównym zadaniu. Traktowanie na równi dwóch języków dla większości jest frustrujące, brakuje poczucia ukierunkowania, skutkuje rozdrażnieniem i ciągłą zmianą pomysłu na pogodzenie tej nauki.
Dodatkowo kiedy uczymy sie drugiego języka pod presją to dłuższy kontakt z nim jest drażniący, mamy wrażenie, że nie robimy tego w zgodzie z sobą. Nauka na siłę, w rozdrażnieniu skutkuje niechęcią i przeważnie kończy się na zaniechaniu nauki tego języka, a może nawet obu..

Jeden język główny, drugi dodatkowy i w dużo mniejszej dawce niż pierwszy. Na dłuższą metę zaowocuje to zadowalającym postępem w obu. :)

Pora nauki.
Dla najlepszych efektów dobrym pomysłem jest by uczyć się języków nie jeden po drugim, ale w różnych porach dnia. Udowodnione jest, że po około 20-30 minutach zaczyna pogarszać się zdolność koncentracji i przyswajania. Wskazane jest pomiędzy sesjami edukacyjnymi robić przerwę na odpoczynek, więcej na ten temat we wpisie .

Ważne aby mimo różnego podejścia do nauki  obu języków i innej ilości czasu im poświęcanego, by niemniej jednak oba były na porządku dziennym, aby nie pojawił się problem mieszania/ przysłaniania się języków, by wykształciła się elastyczna zdolność przęłączania języka naszych myśli, więcej na ten temat we wpisie "Mieszanie sie jezykow" oraz "nauka jezykow do siebie podobych".
 

P.S Natalia- proponuję Ci odkurzyć jakiś podręcznik, który już masz i z którego może już nawet kiedyś się uczyłaś i przerobić go ponownie zanim przejdziesz do nowego materiału. Tak dla reaktywacji Twojej znajomości angielskiego, tylko nie zapomnij przecinać tej nauki żywymi elementami, które nie pozwolą Ci myśleć, że to czego się uczysz to zimny, martwy język  :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...