Oglądać seriale. Znaleźć serial, który stanie się uzależnieniem. Czuć, że nauką nie są godziny z podręcznikiem, ale oglądanie seriali, filmów, a podręcznik to tylko wsparcie właściwego procesu uczenia- oglądania seriali.

Ameryki nie odkryłam. Nie od dziś wszyscy, którzy odnieśli sukces w samodzielnej nauce języków zwracają uwagę na dobroczynne uzależnienie od śledzenia losów bohaterów seriali ( słowo 'serial' powtarzam wielokrotnie celowo, aby do świadomości czytelnika dotarło i zmobilizowało do wypróbowania tej metody).

Jak to jest z tą motywacją?

Powszechny problem mas to wszechogarniający entuzjazm na samym początku nauki.
Potencjalny nowy uczeń ma przed sobą nowy podręcznik. Przeczytał wstęp, policzył lekcje -> obliczył ile dni zajmie mu przerobienie materiału. Najczęściej nielogiczna kalkulacja ma miejsce - np. 1 lekcja dziennie, czasem nawet 2 lekcje dziennie, bez wzięcia pod uwagę następujących faktów:


- lekcje w miarę przerabiania podręcznika stają się obszerniejsze i trudniejsze;
- mózg bez wcześniejszego treningu nie jest przystosowany do pracy i koncentracji przekraczającej pół godziny, po tym czasie zaczynamy się męczyć, pojawiają się problemy z koncentracją - czas pracy mózgu owszem może się wydłużyć, ale nie z dnia na dzień, lecz w miarę systematycznej pracy. Czyli jeśli ktoś miesiącami uczy się dzień w dzień określony czas to produktywność i efektywność mózgu wzrasta wydłużając czas koncentracji, to następuje jednak po miesiącach ! Nie dniach! Po pierwszych dniach i zawaleniu mózgu ogromem materiału po prostu się zmęczymy i niczego nie nauczymy.

A zatem pierwsze dni nauki mijają i wraz z nimi spada chęć, pojawia się zmęczenie, zwątpienie aż potencjalny uczeń rzuca długopisem przed siebie, zamyka książkę i mówi " nie.. to nie dla mnie", albo - budzi się rano, robi co tylko, albo nie robi nic, ale myślami odchodzi od nauki i tłumaczy sam sobie, że później, że nie może się zebrać, że (o zgrozo!) jutro zrobi dwie lekcje i po problemie!!
Oczywiście dni następują a podręcznik pokrywa się co raz grubszą warstwą kurzu ;]

Natomiast ktoś kto zaczyna od znalezienia serialu idealnego, zabiera się za oglądanie seriali w języku docelowym, poszukując jakiegoś, którego fabuła go zaciekawi kończy na nauczeniu się języka.
Ogląda i to traktuje jako przyjemność. Dzięki oglądaniu nie zmusza się do nauki, nie wkrada się nuda, depresja motywacyjna (?! sama wymyślam sformuowania, mogą nie istnieć w rzeczywistości!). Nie przeżywa kryzysu, zwątpienia we własne możliwości, w sens nauki. Serial go pochłania. Serial jest kontaktem z żywym językiem. Podręcznik dla odmiany nim nie jest. Nauka tylko przy użyciu podręcznika sprawia, że w głowie często rysuje się nieprawdziwy obraz języka docelowego, zaczyna się wydawać, że ten jest zbyt trudny, nie do nauczenia, czasem nudny..
Oglądając serial takie myśli się nie pojawiają. Pojawia się natomiast dodatkowa motywacja - chęć jak najszybszego opanowania języka w celu zrozumienia seriali. W takiej sytuacji podręcznik nie staje się głównym źródłem nauki, ale jego wsparciem. Dlatego nauka jest przyjemna i nie ciąży nad nami.

Mój własny przykład:

Mój język hiszpański osiągnął poziom dość dobry kilka lat temu. Jednak przestał być używany. Wyjechałam do Włoch, nauczyłam się włoskiego- hiszpański został wyparty przez włoski. Rozumiałam, ale zatraciłam całkowitą zdolność mowy.
Zaczęłam od czytania książek. Przeczytałam jedną, dwie- rozumiałam wszystko, dalej nie potrafiłam się komunikować. Będąc w desperacji wpadłam na pomysł oglądania seriali po hiszpańsku. Zabrałam się za kilka, nic sensownego, bzdury, aż trafiłam na jeden, którego oglądanie kontynuuje już kilka miesięcy, może nawet pół roku. Bardzo długo w każdym razie. Mniej więcej 5 razy w tygodniu po około godzinę każdorazowo, czasem dłużej. Co się stało? Czasem po oglądaniu nieświadomie zwracam się do męża po hiszpańsku  =D Zdolność mowy nie tylko powróciła. Dodatkowo nauczyłam się wielu nowych słów i zwrotów. A także podjęłam misję uczynienia mojej rodziny (męża i dzieci) hiszpańskojęzycznych ( o samej misji następnym razem, opiszę metodę bezbolesnej, naturalnej nauki języków obcych dla dzieci ) . Czasem czuje się jakbym jedną nogą była w Hiszpanii, jakbym tam mieszkała, żyła.
"Ale przecież Ty już znałaś hiszpański!" pojawią się sprzeciwy.
Owszem znałam, ale nie trzeba znać języka, żeby się go tą metodą nauczyć.
Oglądać seriale w obcym języku zaleca się zacząć na samym początku, kiedy się jeszcze nic nie rozumie. To wspomaga proces nauki, utrzymuje motywację na poziomie i zapobiega znudzeniu. Do tego osłuchuje się z językiem, obserwuje swoje własne postępy w rozumieniu, nieświadomie zdobywa się nowe słownictwo i struktury.
Dla przykładu teraz poszukuje seriali w języku chińskim. Dalej poszukuję serialu idealnego, zaczynałam do tej pory kilka, ale nic szczególnego mnie nie zainteresowało. Szukam, oglądam, nie zniechęcam się. Wiem, że znajdę. A dopóki znajdę 'karmię' się filmami. Więcej nie rozumiem niż rozumiem, ale wiele mogę wywnioskować  z obserwacji języka ciała, zachowań, sytuacji. Za każdym razem rozumiem jednak więcej i cieszy mnie to niesamowicie. Dodaje chęci do nauki, pokazuje ze nie tracę czasu. Tak się uczę, po czym gnam do podręcznika zaspokoić chęć poznania, chęć osiągnięcia rozumienia.

Zna może ktoś jakiś serial idealny w języku niemieckim do oglądania online? Pomoże ktoś? Jestem pewna, że jak znajdę serial to język niemiecki przestanie być "książkowy, suchy" i nabierze życia. Bo właśnie tym jest oglądanie seriali- nadaniem życia uczonemu się przez nas językowi. :) mm? Przekonałam?
(Proszę wybaczyć chaotyczny wpis, jestem odrobinę wykończona :P)